Partner artykułu czytaj ten artykuł
Zamiast jeździć mieliśmy latać. W codziennych obowiązkach zastąpił nas miały komputery. Na ile pomysły stały się realne? Mówimy „sprawdzam” i cofamy się do lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Retrospekcja sama powie na ile pomysły dawnych designerów znalazły swoje odzwierciedlenie dzisiaj.

Motoryzacyjni projektanci są w dużej mierze marzycielami. Podczas tworzenia kolejnych koncepcji muszą bowiem kalkulować nie tylko realne potrzeby kierowców, ale też wybiegać w przyszłość i szukać rozwiązań, które sprawdzą się za kilka dekad. W zestawieniu szczególnie dużo jest propozycji zza oceanu. To jednak dosyć oczywiste. O ile w tamtym czasie projektanci z Europy skupiali się na wizjonerskich kształtach i prędkości, o tyle Amerykanie zachłystnięci erą lotów w kosmos bardzo śmiało i również bardzo kosmicznie zaczęli motoryzacyjnie wybiegać w przyszłość.

Źródło: WP.PL

Chevrolet Astro III Concept - uliczne Star Wars

Pod koniec lat sześćdziesiątych kosmiczne inspiracje były u szczytu rozwoju na rynku motoryzacyjnym. Idealnym przykładem jest koncept Chevrolet Astro III pokazany szerokiej publiczności w roku 1969. Model wygląda trochę jak X-Wing z Gwiezdnych Wojen, przy czym ma dziwacznie rozmieszczone koła. Przednia oś składa się z dwóch złączonych ze sobą kół.

Astro III Concept miał lekkie nadwozie zbudowane z włókna szklanego oraz wysoką moc generowaną przez turbinę gazową. Supersamochód został zbudowany po to, aby poruszać się po skomputeryzowanych autostradach przyszłości. Tak niestety nigdy się nie stało. Na przeszkodzie stanęła problematyczna przednia oś, która ograniczała stateczność nadwozia przy dużej prędkości.

Źródło: WP.PL

Ford Atmos FX - nieśmiała wizja z atomem w tle

Ford od zawsze jest jednym z najważniejszych graczy na amerykańskim rynku motoryzacyjnym. Musiał być zatem obecny już od początku podczas wyścigu na najlepszy projekt samochodu. W roku 1954 marka pokazała koncept o nazwie Atoms FX. Koncepcja była nietuzinkowa i to z kilku powodów. Po pierwsze nadwozie wygląda jakby projektanci połączyli dwie rakiety bliskiego zasięgu kawałkiem obło ukształtowanej blachy. Po drugie pod szklaną kopułą mieści się trzech pasażerów, przy czym kierowca jest wysunięty do przodu. Po trzecie do sterowania pojazdu służą dwa joysticki - a pamiętajmy, że Atoms FX powstał w latach pięćdziesiątych!

Ford bardzo niechętnie mówił o szczegółach technicznych projektu. Wszystko wskazuje jednak na to, że prawdziwą koncepcję przyszłości ukrył dopiero pod maską. Według plotek auto miało korzystać z napędu nuklearnego. Nieśmiała koncepcja nabrała kształtu dopiero kilka lat później w modelu Nukleon.

Pininfarina Model X - imponuje nawet Tesli!

Włosi podejmowali pierwsze próby budowania aerodynamicznych karoserii już w latach pięćdziesiątych. Jednym z bardziej spektakularnych sukcesów stała się jednak Pininfarina Model X. W tym przypadku bowiem studium miało przyjrzeć się opływowości, jednak po raz pierwszy w świetle m.in. ekonomiki jazdy. Wyniki badania są niezwykle optymistyczne. Za sprawą aerodynamicznej karoserii silnik Fiata o pojemności 1,1 litra był w stanie pojechać szybciej i zaczął palić mniej benzyny.

Koncept zaprezentowany w roku 1960 wygląda trochę jak rakieta dalekiego zasięgu na kołach. Nietypowe było też podwozie. Po jednym kole zastosowano z przodu i z tyłu. Dwa kolejne zostały rozmieszczone na samym środku płyty podłogowej. Pininfarina tak długo pracowała nad nadwoziem, aż inżynierom udało się osiągnąć współczynnik oporu powietrza Cd na poziomie 0,23. To wynik niesamowity. Po pierwsze dlatego, że w tamtym czasie samochody były równie opływowe co bloki z wielkiej płyty. Po drugie wskaźnik o identycznej wartości mają pół wieku później m.in. takie eko-modele jak Tesla Model S czy Toyota Prius III.

Źródło: WP.PL

Ferrari 512S Modulo - aero-wizja coupe przyszłości

W roku 1970 jednym z głównych punktów ekspozycji Ferrari podczas genewskich targów motoryzacyjnych był koncept o nazwie 512S Modulo. Auto zbudowane razem z projektantami Pininfariny prezentuje się jak drogowa wersja UFO. Skąd pomysł na spłaszczone nadwozie? To miał być przejaw innowacyjności i poszukiwania koncepcji coupe przyszłości. Włosi podczas prac nad tym projektem po raz pierwszy w swojej historii poświęcili wysmakowanie każdej linii nadwozia na rzecz celów wyższych, a mianowicie aerodynamiki.

Opływowość zadecydowała o oryginalnym kształcie, ale przede wszystkim dała możliwość wyśrubowania osiągów. Do napędzania Ferrari 512S Modulo służyła 550-konna, 5-litrowa V-dwunastka. Coupe rozpędza się do 100 km/h w zaledwie 3,1 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 350 km/h.

Źródło: WP.PL

GM Firebird II - karoseria to raz, technika dwa

Firebird II stanowi rozwinięcie rakietowego konceptu przyszłości. W tym jednak przypadku inżynierom nie zależało już tyle na maksymalnie futurystycznym kształcie, co połączeniu go z pełną funkcjonalnością. I tak w nadwoziu zbudowanym z tytanu i szkła mogły zasiąść cztery osoby oraz komfortowo kontynuować podróż dzięki 200-konnej jednostce. Projekt General Motors był nowatorski nie tylko ze względu na kształt. Wizję przyszłości stanowiło również kilka unikalnych rozwiązań. To pierwszy samochód na świecie, który otrzymał hamulce tarczowe na wszystkich czterech kołach, w pełni niezależne zawieszenie z systemem poziomowania prześwitu, klucz magnetyczny do odpalania silnika, elektryczną selekcję biegów oraz strefową klimatyzację. A był to rok 1956…

Źródło: WP.PL

Toyota EX-III - auto z dedykacją dla Europy

Japończycy w latach sześćdziesiątych mocno zainteresowali się zbudowaniem coupe odpowiadającego przyszłym potrzebom Europejczyków. Upatrzyli sobie kierowców ze Starego Kontynentu, bowiem to w nich widzieli niezwykle ważną grupę klientów. Szczególnym celem prac było zbudowanie nadwozia ładnego i aerodynamicznego. Oczywistym wyborem stała się zatem koncepcja wyoblonego klina. Japońscy inżynierowie poświęcili dużo energii podwoziu. Chodziło o zbudowanie maksymalnie kompaktowej płyty, dzięki której karoseria stanie się niska. Toyota EX-III ostatecznie została zaprezentowana w Tokio w roku 1969.

Źródło: WP.PL

Lancia Stratos Zero - wzorzec coupe przyszłości

Ponad dekadę temu Lotus postanowił przekonać świat, że to on wymyślił coupe o przekroju klina. W tezę tą ciężko uwierzyć chociażby po obejrzeniu projektu Lancii Stratos Zero. Koncept został zaprojektowany przez Marcello Gandiniego ze studia Bertone w roku 1970, czyli na kilka lat przed prezentacją Esprita. Projekt pomijając wykorzystanie unikalnego w tamtym czasie kształtu, ma jeszcze kilka ciekawych elementów. Do wnętrza dostawało się przez uchylają przednią szybę, a wysokość nadwozia nie przekracza zaledwie 84 centymetrów. Co więcej, koncept był w pełni sprawny i mógł być normalnie eksploatowany.

Prace nad Lancią Stratos Zero pochłonęły w sumie 40 milionów lirów. To mniej więcej 65 tysięcy ówczesnych dolarów. Dzisiejsza wartość tej sumy to niespełna 410 tysięcy dolarów, czyli nadal wyjątkowo mało jak na rynek motoryzacyjny.

Źródło: WP.PL

Ford Nucleon - zasilany energią atomu

Lata pięćdziesiąte były momentem zachłystnięcia się w Stanach Zjednoczonych energią atomową. Nie ma się zatem co dziwić, że Ford wpadł na pomysł zbudowania pierwszego na świecie samochodu wyposażonego we własny reaktor. Miniaturowy model zaprezentowany w roku 1958 wygląda trochę jak stylowy pick-up. Pracownicy amerykańskiej firmy nazwali jednak ten typ nadwozia specyficznie wyglądającym coupe. Auto posiadało dwuosobową kabinę i wydłużoną część tylną. To w niej miał być zamontowany wymienny reaktor.

Mimo iż inżynierom wydawało się, że taka właśnie będzie przyszłość motoryzacji, nigdy nie zdecydowali się na budowę działającego modelu w skali 1:1. Na drodze stanęły im trzy kwestie. Przede wszystkim na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nie było technologii pozwalającej na budowę miniaturowego reaktora. Poza tym naukowcy zastanowili się nad skutkami, a mianowicie promieniowaniem w aucie i skażeniem środowiska.

Źródło: WP.PL

Lotus Esprit - bondowski gadżet z XXI wieku

Biały Lotus Esprit nigdy tak naprawdę nie był wersją koncepcyjną. Mimo wszystko o aucie zbudowanym na potrzeby filmu „Szpieg, który mnie kochał” i prowadzonym przez 007 postanowiliśmy napisać. Powód jest oczywisty. James Bond zawsze miał najlepsze gadżety i tak naprawdę zawsze był trendsetterem w kwestii nowoczesnych technologii przyszłości. Tym jednak razem poszedł na całość. Brytyjskie coupe podczas pościgu na włoskiej Sardynii wpada do wody i zamienia się w łódź podwodną - śmiertelnie groźną oczywiście! Dysponuje torpedami, może wypuszczać miny oraz atrament kamuflujący. W roku 1977 o takim aucie w przyszłości marzył każdy mały i duży chłopiec.

Źródło: WP.PL

Alfa Romeo BAT 5 - bardziej opływowy znaczy… szybszy!

Projektanci Alfy Romeo są świetnie znani z wymyślania wysmakowanych kształtów. Okazuje się jednak, że od czasu do czasu mają również pomysły iście wizjonerskie. Dobrym przykładem jest Alfa Romeo BAT 5. Auto nazywa się jak nietoperz i trochę jak nietoperz wygląda. Model zaprezentowany w roku 1953 podczas targów motoryzacyjnych w Turynie stanowi studium na temat aerodynamiki. Jedno z pierwszych na świecie warto dodać! Projektanci starali się zbudować karoserię, która w trakcie jazdy oswoi przepływ powietrza. W tamtym jednak czasie celem nie było niskie spalanie, a… wyjątkowe osiągi.

Alfa Romeo BAT 5 ma przód zoptymalizowany pod kątem zakłóceń przepływu powietrza przy dużych prędkością oraz elementy eliminujące dodatkowe opory. Dzięki temu przy mocy na poziomie 100 koni mechanicznych i masie wynoszącej 1100 kilogramów jest w stanie osiągnąć nawet 200 km/h. Przypominamy, że mówimy o roku 1953.