Partner artykułu czytaj ten artykuł
Polski rynek nowych samochodów szaleje. Tylko w listopadzie kupiliśmy ponad 42 tys. samochodów, a w całym 2016 roku ponad 426 tys. aut. Jakie zatem samochody pokochali Polacy?

Według danych PZPM tylko w listopadzie roku 2016 sprzedaż pojazdów zwiększyła się o 19,3 proc., osiągając tym samym rekordową dla tego miesiąca w ostatniej dekadzie wartość ponad 42 tysięcy sztuk. Od stycznia do listopada polskie salony opuściło ponad 426 tysięcy nowych aut, generując tym samym wzrost szacowany na 17 proc.

Struktura sprzedaży jasno pokazuje, że królem w Kraju nad Wisłą jest segment C. Jeżeli chodzi o średnią cenę pojazdu, zdaniem Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR w czerwcu roku 2015 ta wyniosła 93 923 złote. Jako że ceny Golfa, Astry czy Focusa - popularnych modeli segmentu C - zaczynają się od nieco ponad 60 tysięcy złotych, nietrudno policzyć, że żadne z aut z pewnością nie opuszcza salonu w bazowej wersji wyposażenia.

Droższy, czyli jaki?

Za co najczęściej dopłacają kierowcy? Przede wszystkim za mocniejszy silnik i wyższy poziom wyposażenia. Już dawno skończyły się czasy samochodów z czarnymi zderzakami i bez wspomagania układu kierowniczego. Teraz polski kierowca coraz wyżej ceni automatyczną klimatyzację, systemy wspomagające kierowcę podczas jazdy, czy stylowe dodatki na nadwoziu. Elementy stylistyczne nabierają większego znaczenia, a to z kolei prowadzi nas prosto do sportowych pakietów stylizacyjnych.

Zestawy elementów stylizujących standardowe auto na pojazd sportowy mają szereg zalet. Po pierwsze zdecydowanie poprawiają wygląd samochodu. Po drugie w pewnym sensie wypełniają potrzebę oryginalności i wyróżnienia się z tłumu. Ceny wersji usportowionych zaczynają się od nieco ponad 80 tysięcy złotych. Dla przykładu Ford Focus ST-Line kosztuje 81 390 złotych, a Seat Leon FR 84 600 złotych. A taka kwota idealnie mieści się w średniej wartości nowego auta kupowanego przez polskiego kierowcę.

Segment premium

Tak naprawdę sportowe pakiety stylizacyjne w dużej mierze zostały zapoczątkowane przez producentów aut segmentu premium. Absolutnym pionierem było BMW z zestawem elementów przygotowanych przez M Power. Za dopłatą kierowca standardowej serii 3 czy 5 mógł się poczuć jak w rasowej, sportowej limuzynie i zrobić dużo większe wrażenie na innych użytkownikach dróg. Dzisiaj za pakiet M należy dopłacić od 20 do 30 tysięcy złotych. Za tą kwotę Bawarczycy montują przeprojektowane zderzaki, większe obręcze aluminiowe, usztywnione zawieszenie i wyprofilowane koło kierownicy oraz „sportowe” fotele.

W Mercedesie kierowcy mogą zdecydować się na linię AMG. W klasie A za dopłatę wynoszącą 13 962 złote Niemcy dorzucą 18-calowe felgi aluminiowe, sportowe zawieszenie oraz kilka dodatków w kabinie pasażerskiej. Modyfikacja nadwozia i wnętrza w przypadku klasy C kosztuje 18 065 złotych, a klasy E 24 614 złotych. Nieco taniej jest w salonie Audi. S-Line w przypadku modelu A4 kosztuje 6620 złotych, a A3 6130 złotych. Pakiet obejmie jednak wyłącznie stylizację nadwozia. Sportowe elementy dedykowane karoserii i wnętrzu Audi A6 zostały wycenione na 15 980 złotych.

Seat FR - jeden z pionierów rynku

W segmencie pojazdów popularnych marką, która w dużej mierze zapoczątkowała modę na sportowe pakiety stylizacyjne, jest Seat. Linia FR sprawia, że Leon otrzymuje m.in. inaczej ukształtowane zderzaki, 17-calowe felgi aluminiowe, specjalne nakładki na progi, przyciemnione szyby z tyłu oraz sportowe zawieszenie, kierownicę i fotele. FR w połączeniu z pakietem Techno+ jest najbogatszym modelem w ofercie hatchbacka. A to sprawia, że oprócz ciekawej stylizacji nadwozia, na listę wyposażenia trafiły też takie elementy jak elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka, profile jazdy, asystent świateł drogowych i pasa ruchu czy kamera cofania.

Dopłata do pakietu FR w przypadku Seata Leona wynosi tysiąc lub dwa tysiące złotych i zależy od tego czy kierowca zdecyduje się na 125- czy 150-konną wersję motoru 1,4 TSI. Zarówno 180-konna jednostka 1,8 TSI, jak i 150-, i 184-konny wariant diesla 2,0 TDI występują wyłącznie w konfiguracji FR Techno+.

Ford ST-Line - sport płynie z tradycji

Sportowe modele od lat znajdują się w DNA Forda. Wystarczy wspomnieć o naprawdę mocnych Escortach czy Fiestach. W XXI wieku Amerykanie musieli jednak zmienić myślenie. Aby zaoferować kierowcom jeszcze szerszy wachlarz samochodów, zaraz obok wersji bezkompromisowych, musieli wprowadzić do sprzedaży sportowe pakiety stylizacyjne. Te nie stanowią dużego wydatku. Dla przykładu w Mondeo dopłata do ST-Line w modelu Edition wynosi 2,6 tysiąca złotych, a Focusie w modelu Trend Sport 5,4 tysiąca złotych.

W zamian kierowca nie otrzymuje mocniejszego silnika, ale sportową kreację nadwozia z nowymi zderzakami, większymi obręczami aluminiowymi oraz częściowo LED-owymi lampami z tyłu. Poza tym standardem jest usztywnione zawieszenie i dobrze wyprofilowana kierownica oraz fotele. ST-Line sprawia, że auto prezentuje się lepiej ale dyskretnie, dzięki czemu kierowca może skutecznie wyróżnić się z tłumu.

Sportowa linia dostępna też w Kii

Do wojny o klienta chcącego lepiej wyposażonego i usportowionego auta przyłączyła się też Kia. Koreańczycy oferują opcję GT Line w trzech modelach: Cee`d, Optima i Sportage. W kompakcie jej cena wynosi 6 tysięcy złotych, sedanie segmentu D 3,5 tysiąca złotych, a SUV-ie 8 tysięcy złotych. Podstawą pakietu sportowego jest zestaw przeprojektowanych zderzaków, duże felgi aluminiowe, przycienione szyby oraz usztywnione zawieszenie. W kabinie w zależności od modelu standardem są aluminiowe nakładki na pedały, sportowa kierownica, skórzane fotele i inteligentny kluczyk. GT Line w Kii zazwyczaj jest łączony z topowymi wersjami silnikowymi.

A Volkswagen na to…

Sportowe pakiety stylizacyjne cieszą się rosnącą popularnością. Na tendencji postanowił skorzystać również Volkswagen. Kilka lat temu wprowadził do oferty wariant R-Line. W zależności od wybranej opcji, modyfikacją może zostać objęte tylko nadwozie lub wnętrze albo cały samochód. Sportowy zdaniem Niemców oznacza spojler w tylnej części nadwozia, inaczej ukształtowane zderzaki i nakładki na progi boczne, większe obręcze aluminiowe, nową osłonę chłodnicy, lepiej wyprofilowaną kierownicę i fotele, nakładki z nierdzewnej stali na pedałach i specjalną tapicerkę. W Golfie za kompletny pakiet R-Line trzeba zapłacić 4590 złotych. W Passacie opcja kosztuje 8650 złotych, a Tiguanie nawet 11 040 złotych.

Gdzie Francuzi i Japończycy?

Poszukując sportowych pakietów stylizacyjnych można zauważyć ciekawą prawidłowość. Z trendu wyłamali się producenci francuscy i japońscy. Co więcej, o ile Renault czy Peugeot mają w swojej ofercie chociaż wersje sportowe i często naprawdę mocne, o tyle np. Toyota całkowicie wykasowała bardziej rasowe warianty hatchbacków segmentu B i C. Japończycy swoją decyzję motywują w bardzo prosty sposób - ich klienci nie potrzebują wzmocnionych modeli standardowych aut. Być może podoba zasada działa w przypadku sportowych pakietów stylizacyjnych u Francuzów.

Usportowiony czy sportowy?

Kierowcy chętnie konfigurują samochody ze sportowymi pakietami stylizacyjnymi. Czemu zamiast tego nie kupują modeli sportowych? Hot hatche oferują wyśrubowane osiągi, wyśmienite właściwości jezdne, wysoki poziom emocji i dobre wyposażenie. Niestety są stosunkowo drogie. Ich cenniki startują powyżej 100 tysięcy złotych, a to sprawia że znajdują się poza sferą zainteresowania większości kierowców kupujących w Polsce samochód segmentu C.

Hot hatche to samochody dla zapaleńców, a zapaleńców nie brakuje wśród kierowców zaglądających do salonów z autami segmentu premium. Bogaci kierowcy częściej wybierają mocne kompakty, bowiem stanowią całkowicie inną grupę nabywców. Mają zdecydowanie mniejsze ograniczenia finansowe - a to przekłada się na wybór pojazdów mocniejszych i lepiej wyposażonych. Porównanie ze średnią rynkową? O ile statystyczny Polak zdaniem SAMAR-u wydaje na nowe auto średnio 93 923 złote, o tyle według KPMG w przypadku samochodów premium wartość ta rośnie do 215 tysięcy złotych.

Wyższe ceny to jedno, nieustająco rosnący popyt drugie. Z informacji podanych przez KPMG wynika, że w ciągu pierwszych trzech kwartałów roku 2016 zarejestrowano aż 40,4 tysiąca sztuk samochodów segmentu premium. A to wartość rekordowa w ostatnich latach.